Te kilka godzin na plaży w towarzystwie mojego udawanego chłopaka były niesamowite. Gdyby ktos wczoraj mi powiedział,że można tak wspaniale spędzić czas z facetem pewnie bym go usmierciła smiechem. Ale teraz...hmmm smiałam się cały czas, nie uciekałam kiedy chciał mnie objąć, prawił komplementy, pytał o mnie, o moje zycie, pasje, był zainteresowany. Sam o sobie teżnie szczędził informacji. Prawdopodobnie wiedziałam teraz więcej niż nie jeden dziennikarz w Hiszpanii. Nie miał łatwo w zyciu ale miał pasję, marzenia i do nich dążył przy wsparciu rodziców i siostry. A póżniej mu odwaliło, sława uderzyła do głowy, zaczął imprezować, spłodził syna, otaczał się dziewczynami na raz bądz na krótką chwilę i otrzymał łatkę kobieciarza, imprezowicza. Jedyne czego nie zaniedłał to piłka i rodzina. W pewnien sposób był mi Go szkoda, sprawiał wrażenie,że ta cała sława dopadła Go za szybko, ilosć pieniędzy jakie zarabiał go pogubiła. Chciał być chłopakiem, który robi to co kocha ale bez tego dodatkowego zamieszania. Niestety realnia były inne.
Nie znałam go ale wydaje mi się,że pod tą maską casanowy był bardzo wrażliwy człowiek. Próbował się ochronić przed ewentualnym zranieniem. O ironio, zupełnie jak ja. I chociaż nasze doswiadczenia były zupełnie inne to bylismy do siebie podobni, oboje ubrani w pancerz ochronny.
- To co jedziemy cos zjesć?- zapytał wyrastając nade mną niemal jak spod ziemi. Pływał a zagubione krople wody spływały po jego prawie nagim ciele. Nie mogłam się skupić patrząc jak z rozczochranej fryzury woda spada mu na tors i kieruje się niżej. Cholera, Melka ocknij się. Bez wzgledu na to jak miły jest ten czas to musisz Go trzymać od siebie z daleka. Nie w trosce o siebie ale o niego. Skrzywdzisz Go bo uciekniesz. Wczesniej czy póżniej zwiejesz chroniąc siebie. I wtedy Go skrzywdzisz. A on jest już wystarczająco poraniony.
- Własnie sobie przypomniałam, że muszę jechać do mamy. Dzwoniła do mnie rano i obecałam że zajrzę do niej - skłamałam chociaż i tak chciałam do niej pojechać. Neymar posmutniał
- ok to może Cię porzucę?- jego głos był smutny. Wybacz Ney ale to dla Twojego dobra, powiedziałam w myslach.
- Dziękuję,ale muszę zabrac cos jeszcze z domu. Najlepiej będzie jak mnie dowieziesz - starałam się by mój głos brzmiał naturalnie. Pokiwał głową na fakt zrozumienia i zaczął zbierać nasze rzeczy. Wracalismy w ciszy. Po wspaniałym czasie na plaży nie było sladu. Kiedy zatrzymał się pod domem ponownie przybrałam maskę i szeroko sie do niego usmiechnełam
- Dziękuję za fajnie spedzony czas - cmoknełam go w polczek i wyskoczyłam z auta nim zdążył cos powiedzieć. Niemal wbiegłam do mieszkania. Co się do cholery ze mną dzieje? Dlaczego chce mi się płakać? Kurwa!
Nie mal zmusiłam się by pojechać do mamy. Miałam tak podły nastrój,że najchętniej zakopałabym się w poscieli. Poza tym wiedziałam,że nastrój mojej matki wcale mi humoru nie poprawi. Parkując przed swoim rodzinnym domem wziełam kilka głębszych oddechów. Musisz być silna, dasz radę. Spojrzałam w lusterko, oczy mi się szkliły do płaczu. Kurwa, nie dam rady. Jeszcze ten dom. Spojrzałam na budynek, który szczęsliwi ludzie nazywają schronieniem. To jak piekło, najgorsze wspomnienia, niewiele tych dobrych. Powinnam Go sprzedać. Siedziałam kilkanascie minut w aucie zanim wkoncu z niego wysiadłam. Serce waliło mi jak młotem a oddech miałam przyspieszony. Zaraz będę miała atak paniki.
Nacisnełam klamkę i drzwi się otworzyły. W srodku panował półmrok. Słyszałam cichy odgłos sprzetu grającego, w kuchni panował bałagan, podobnie był w salonie. Jednak to nie bałagan mnie przeraził. Ilosć butelek po winie i opakowania po lekach...Boże!
-Mamo!- krzyczałam wbiegając do każdego pomieszczenia umierając tysiące razy ze strachu - Mamo!!!!! - wołałam ale przerazliwej ciszy nikt nie przerwał. Wbiegłam na górę otwierając z impetem drzwi sypalni. Boże gdzie ona jest?! Gabinet, sypalnia, łazienka...mój pokój.
-Mamo!- krzyknełam do ciała leżacego na moim łóżku. Łzy leciały mi strumieniem chociaż nawet nie wiedziałam,że płaczę. Szarpnełam ją za ramiona i wtedy otworzyła oczy. Zapach alkoholu, który wypiła wypełnił cały pokój. Była brudna, włosy potargane, zapłakane oczy z resztami maskary.
-Mela?- zapytała cicho i zaczeła płakać tuląc się do mnie jak dziecko. Jej rozpacz łamała mi serce a nienawisc do ojca jeszcze bardziej urosła. Zapłacisz za to, zniszczę Cię, wypowiadałam w myslach postanowienie zemsty tuląc mamę.
-Mamo musimy Cie wykąpać, chodz - pomogłam jej wstać. Była przerażliwie chuda, chwiała się na nogach. Posadziłam ją na toalecie i pusciłam wodę w wannie.
-Musimy Cię umyć, pomogę ci się rozebrać - sciągnełam z niej brudną sukienkę i resztę ubrań. Była jak dziecko wyrzucone na ulicę, bezbronna, słaba. Kiedy uciadła w wannie na jej twarzy pojawiła się ulga. Powoli umyłam jej plecy i głowę pozwalając by kapiel ją zrelaksowała. Boże a tak niewiele brakowało bym dzis tu się nie pojawiła, mysl ta przyprawiła mnie o dreszcze. Czy jutro by zyła? Była w takim stanie,że wszystko mogło się wydarzyć. Ubrałam ją w czyste ubranie i poscieliłam łóżko zmieniając posciel
- Leże, przyniosę Ci cos do jedzenia. Nie wstawaj!- powiedziałam stanowczo i skierowałam się do drzwi
-Dziękuję córeczko - szepneła.
W kuchni nic nie było więc zadzwoniłam po cos do jedzenia na wynos. Czekając na obiad dla mamy zrobiłam herbatę i jej zaniosłam.
-Mamo musisz pojechać do lekarza. Nie możesz tak życ, nie radzisz sobie - powiedziałam spokojnie zaczynając temat o którym ona nigdy nie chciała słyszeć.
-A po co mam zyć? Moje życie nie ma już sensu - odpowiedziała patrząc na mnie swoimi dużymi granatowymi oczami. Jak to po co? Brychnełam
-Ma sens. Po co masz żyć? Nie chcesz dla siebie to żyj dla mnie. Potrzebuję Cię - powiedziałam trochę za głosno.
-Jestes już dorosła, nie potrzebujesz już mnie
-Potrzebuje mamo, bardzo Cię potrzebuję. Zawsze byłas przy mnie, wspierałas, pomagałac, dbałas o mnie. Potrzebuje Cię mamo- z oczu poleciały mi łzy bezradnosci. Była w beznadziejnym stanie.
-Oj Mela - szepneła i też zaczeła płakać. Jej ból rozrywał mi serce. I to wszystko przez jakiegos kutasa, człowieka którego kochała a ten ją zniszczył. Miłosć, pierdolona miłosć. Prędzej sama strzele sobie w głowe niż ona mnie zniszczy.
Przyjechał obiad. Mama skubneła trochę zupy i usneła. Wychodząc sprawdziłam czy w szafce nocnej nie ma jakis leków a te które znalazłam w sypialni zabrałam.
Stałam na srodku salonu i byłam załamana, bezradna i piekielnie wsciekła. Musiałam cos zacząć robić bo gotowa byłam wsiasc w samochód i pojechać do tego kutasa by go udusic gołymi rekami.
Po trzech godzinach dom przestał przypominać melinę. Zaglądałam do mamy, spała spokojnie.
Sięgnałam po telefon. Miałam kilka nieodebranych połączeń od Neymara. Nie zamierzałam oddzwaniać. On i jego osoba to przeszłosć. W poniedziałek załatwię to w pracy. Muszę wziąc urlop by zaopiekować się matką. Ale w tej chwili musiałam zadzwonić
-Melka gdzie Ty się podziewasz? - głos Mii był radosny ale zatroskany
- U mamy jestem. Mia potrzebuję pomocy. Nie mogę wyjsc z domu, mama teraz spi. Zrobiłabys mi zakupy?Tutaj nic nie ma- powiedziałam smutno a Mia westchneła
- Znowu jej stan się pogorszył?
- hmm nie wiem czy nie próbowała się zabić. W domu było pełno butelek i fiolek po lekach- oczy mnie znowu piekły
- Moj Boże. Bedę u Ciebie za pół godziny. Zakupy zrobię - powiedziała i bez pożegnania się rozłączyła.
Mia, dziewczyna na którą zawsze mogłam liczyć. Nigdy nie powiedziała,że nie ma czasu. Doskonale znała sytuację, nie raz była swiadkiem tego co się działo kiedy ojciec jeszcze tutaj mieszkał. Moja mame traktowała jak swoją. Zawsze była. Łzy ponownie spłyneły mi po policzkach. Boże i co teraz? Byłam przerazona, sparalizowana strachem. Patrzyłam w okno czekając na przyjaciółkę kiedy zadzwoniła komórka mamy. Odebrałam nieznając numeru ale zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć osoba po drugiej stronie rozpoczeła swój monolog
- Przestań nas nękać Ty chora psychicznie babo. On odszedł od Ciebie. Daj nam spokój bo Cię zniszczę. Własna córka Cię znienawidzi. To ostatnie ostrzezenie - rzuciła słuchawką a ja cała się trzesłam. Nie mogłam powstrzymać drżenia, telepałam się jak przy ataku epilepsji. Zrobiło mi się nie dobrze i jakims cudem ruszyłam nogami by dobiec do toalety. Torsje opanowały całe moje ciało a ja nadal się trzesłam. Łzy nie przestawały lecieć mi z oczu
-Jezusie drogi Melka co się dzieje- Mia złapała moje włosy odgarniając je z linii ognia. Kiedy nie miałam już czym wymiotować nadal się trzesłam a po wyrazie twarzy przyjaciółki widziałam,że jest przerazona.Obmyłam twarz trzęsącymi rekami.
-Mia zostaniesz z nią? Muszę teraz gdzies pojechać- moje oczy strzelały piorunami. Byłam bliska zamordowania osoby, która zadzwoniła
-Ale co się stało?Cała się trzęsiesz
-Musze pojechac do ojca- powiedziałam twardo i ruszyłam do drzwi. Mia szła za mną
-Tylko nie zrób nic czego bedziesz żałować. Nie warto - powiedziała spokojnie i mocno mnie przytuliła. Ma rację,nie warto zabic tej zdziry ale nie pozwolę by takie sytuacje się powtórzyły. Kochanka mojego ojca rozpoczeła wojnę, w której na starcie jest przegrana. Ze mną nikt nie walczy!
Wsiadłam w auto i z piskiem opon odjechałam. Pedząc przez miasto łamałam wszystkie zasady ruchu drogowego a w głowie miałam słowa jej zdziry "własna córka Cię znienawidzi". haha niedoczekanie. Ja nienawidze tylko jednej osoby, limit wyczerpany.
Zaparkowałam przed dużym jasnym domem. Trawnik równiutko przycięty, jakas rzezba przed domem, równiutki żywopłot. Nie źle się urządził z tą swoją dziwką. Dom był mojego ojca, wiedziałam to bo kupił go jak jeszcze mieszkał z mamą. Planowali sie tu przeprowadzić, mama była taka szczęsliwa.Prychnełam złosliwie. Szłam jak tur, nawet nie pomyslałam by używać dzwonka do drzwi tylko otworzyłam je z hukiem. Stałam w progu kiedy mój ojciec wybiegł wystraszony z jakiegos pokoju
-Melka? Co się stało- haha w jego oczach było przerażenie.
-Gdzie ona jest?-zapytałam wsciekle
-kto?
-ta Twoja kurwa którą posuwasz!- krzyknełam a sylwetka ojca się napieła. Widziałam jak miesnie na jego twarzy się napinają. Wkurzył się czy wyczuł awanturę? Nie przejmowałam sie tym bo oto w progu pojawiła się ona.
-Co to za krzyki?- powiedziała i zamarła na mój widok. Nie znała mnie ale wiedziała kim jestem. Byłam kopią swojego ojca. Ani ojciec ani ona nie zdąrzyli zareagować kiedy podeszłam do niej i z całej siły strzeliłam ją w tą wycackaną twarz
-Jeszcze raz zadzwonisz do mojej matki z pogróżkami albo ja obrazisz to nie poznasz się w lustrze - krzyczałam w jej stronę kiedy ojciec złapał mnie za ramiona próbując odciągnąc od tej kurwy.
-Melanio! co Ty wyprawiasz?- krzyknął szarpiąc mnie za ramiona. Wyrwałam mu się
-Ta kurwa zadzwoniła do mamy wygrażając - powiedziałam głosno - Moja matka będzie do niego dzwonić i pisać kiedy tylko będzie chciała, rozumiesz?! A Tobie chuj do tego. Uwiodłas zonatego faceta to licz się z konsekwencjami.- krzyknełam w jej stronę. Jej oczy pociemniały ukazując furię
- wynos sie z mojego domu gówniaro- krzykneła wskazując na drzwi. Zasmiałam się ironicznie
-Twojego? Ten dom jak i wszystko co ma On nalezy do mojej matki i mnie. Nie prowokuj mnie bo nastepnym razem wyniosę Cię stad za kudły!-nadal krzyczałam.
-Cisza!- nagle ryknął mój ojciec - Melania co się stało?- dodał już łagodniej
-Mama próbowała się zabić- wyrzuciłam z siebie i na to zdanie przeszedł mnie dreszcz. Ojcic pobladł
-Szkoda,że nieskutecznie- zdanie wypowiedziane przez kochankę mojego ojca z ironią i szyderą na nowo obudziło we mnie agresję. Ruszyłam w jej stronę ale ojciec mnie zatrzymał. Mogłabym ją w tej chwili zabić.
-Eliz wyjdz stad. Muszę porozmawiać z córką- powiedział stanowczo na co kobieta skuliła ogon i wyszła. Szyderczy usmiech nie schodził jej z twarzy. Ojciec potarł rękami twarz i spojrzał na mnie z litoscią.
-Co z mamą?-zapytał cicho
-Żyje!-prychnełam - ale to Twoja wina i tej kurwy. Powiem Ci bo w przeciwieństwie do ciebie cenię szczerosć. Chcesz naprawić swoje błedy? Wyrzuć tą zdzirę z domu mojej matki. Chcesz się szmacić, Twoja sprawa ale nie tutaj. Ona nie ma prawa tu być. Ostrzegam,że jezeli nastepnym razem ją tu zobacze to w najlepszym przypadku osobiscie ją stad wyrzucę. I zajmij się do kurwy nędzy matka, to Twoja zona-
-Jak możesz tak do mnie mówic?-zapytał
-Prawda w oczy boli? Zastanów się co robiłes przez całe moje życie. Jakie miałam dzieciństwo. Co zrobiłes kobiecie, która przez tyle lat była przy tobie wierna jak pies. Nigdy nie doznałes od niej krzywdy ale sam robiłes to stale. Krzywdziłes ja i mnie. A teraz dzwonisz i chcesz się pogodzić?! Masz szansę. Jedną jedyną i ostatnią. Nie zmuszaj mnie bym Ci pokazała jak boli, kiedy ktos kogo kochasz Cię rani- powiedziałam po czym skierowałam się do drzwi. Widziałam w odbiciu szklanych drzwi jak stoi w bezruchu.
Wsiadłam do auta ze względnym spokojem i ulgą na twarzy. Ta zdzira bedzie się teraz musiała napracować przy makijażu. Wracałam już spokojnie do mamy i Mii. Po drodzę zajechałam po ulubione lody moje i mamy oraz komedię.
Ruszałam spod sklepu kiedy telefon zadzwonił. Spojrzałam na wyswietlacz i przewróciłam oczami.
-Słucham!
-Melka no nareszcie. Co się stało? Nie odbierałas i się martwiłem- głos Neymara naprawdę był przejęty. Jejku uczepił się mnie jak rzep.
-Zajęta byłam i nie mam czasu teraz na rozmowy - powiedziałam z lekką irytacją. Słyszałam jak wciągnął głeboko powietrze
-Jestes z kims teraz?-zapytał smutno. To pytanie...on mysli,ze z kims jestem, z facetem...to jest jakis pomysł. Nie skłamię bo w szczegoly się nie wdam ale może odpusci i da mi spokój?
-tak jestem z kims i nie mogę rozmawiać. Do widzenia Neymar- głos miałam lodowaty. Odłozyłam telefon i pojechałam dalej. Hmm sprawiłam mu przykrosć? to dla jego dobra. On o tym nie wie ale tak bedzie lepiej. Niech trzyma się ode mnie z daleka. Nie dam mu tego czego szuka. Ale dlaczego jest mi smutno?
Masz talent i to wielki :)
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny rozdział , bo ten był niesamowity <3
Ja już po prostu nie mam słów na Twój talent, dziewczyno! Jesteś genialna. Kocham to opo <3
OdpowiedzUsuńJestem zakochana w tym opowiadaniu od pierwszej literki pierwszego rozdziału po ostatnią kropkę tego ;D masz ogromny talent ;)
OdpowiedzUsuńTwoje opowiadanie jest mega wciągające ! Serio :* Już czekam na kolejny ;)
OdpowiedzUsuńJeju ten rozdział jest super ! Zresztą wszystkie są mega <3
OdpowiedzUsuńCzekam z niecierpliwością na następny :D
OdpowiedzUsuńMega *.*
Świetne opowiadanie które totalnie mnie wciągnęło ♡♥
OdpowiedzUsuńCzekam z niecierpliwością na kolejny rozdział ^ ^
Zapraszam do mnie my-crazy-in-love.blogspot.com
28 yr old Librarian Brandtr Girdwood, hailing from Angus enjoys watching movies like Iron Eagle IV and Skimboarding. Took a trip to My Son Sanctuary and drives a G-Class. przejscie na strone internetowa
OdpowiedzUsuń