środa, 11 marca 2015

Gangerous


Patrzę na chłopaka przede mną i czuję, że zaraz będę miała atak paniki albo się porzygam. Zakrywając dłonią buzię wybiegłam z sali prosto do toalety. Po kilku minutach mój brzuch pozbył się wszelkiego balastu a ja próbowałam się uspokoić. Spokojnie Melka, tylko spokojnie. On na pewno Cię nie poznał, powtarzałam jak mantrę. Do toalety weszła Kate
-wszystko w porządku?-zapytała z troską
-tak, to te emocje. Próbowałam trzymać fason cały dzień i poległam w najwazniejszym momencie- odpowiedziałam smutno. Kate usmiechneła się
-ja pierwszego dnia miałam biegunkę i ciągle biegałam do toalety. Nie tylko Ty się stresujesz. Dasz radę, manager już namawia piłkarza by przyjął Twoje pomysły-słowa koleżanki dodały mi otuchy a ja sama miałam czas ochłonąć. Wracając do klientów nie patrzyłam na piłkarza, totalnie Go ignorowałam wzrokiem. Na szczęscie inicjatywe przejeła Kate i ja musiałam odpowiadac ewentualnie na pytania managera. Sam zainteresowany nie wykazywał entuzjazmu co wcale mnie nie dziwiło.
-No dobrze a kto ma być ta moją stałą partnerką? Macie jakies statystki do tej roli?-zapytał zły na propozycję monogamii. Sama nie byłam jej zwolenniczką więc jego fatalne położenie mnie zaczeło bawić. Siedziałam usmiechając się głupio.
-Nie mamy statystek. Znalezienie kogos do tej roli jej Pana zadaniem. O ile wogóle Panu zależy na poprawieniu wizerunku-Stefano próbował sprowadzić chłopaka na ziemię
-Nie znam nikogo odpowiedniego, wszystkie z ktorymi do tej pory miałem doczynienia są tak samo jak ja zdemoralizowane - spojrzałam na niego zaskoczona. Co? Ja nie jestem zdemoralizowana ty palancie, powiedziałam w myslach i spiorunowałam Go wzrokiem. Widział to bo gapił się cały czas na mnie. -A może Ty - powiedział do mnie. Omal nie zakrztusiłam się własnym jezykiem a oczy wyszły mi na wierzch
-Co ja?-burknełam. On chyba sobie żartuje.
-Może znajdziesz mi kogos odpowiedniego-na jego twarzy pojawił się złosliwy usmiech.
-Nie jestem od tego by Cię swatać-co za dureń, powtarzałam w myslach.
Chwile zastanawialismy się jak rozwiązać największy problem jakim jest puszczalstwo piłkarza. Manager podał kilka imion ale nie wzbudziły one entuzjazmu w zainteresowanym. Szukałam w głowie jakiejs niewiasty, której nie specjalnie lubię ale niestety nie było takiej.
-Mam pewnien pomysł. Dosć szalony i pewnej osobie może się nie spodobać ale nic innego mi do głowy nie przychodzi - rzekł nagle mój szef i spojrzał na mnie. Serce mi na chwilę staneło bo czułam,że to mi się ten pomysł nie spodoba. -ponieważ nie ma nikogo odpowiedniego do roli partnerki to proponuję aby została nią Melania. Jest piekna, mądra i niezdemoralizowana - Stefano spojrzał na mnie i posłał mi snieżno biały usmiech a ja poczułam jak krew odpływa mi z twarzy. Rece zaczeły mi drżeć z nerwów. Patrzyłam na niego w szoku z otwartą buzią nie mogac wydusić słowa.
-Ja się zgadzam - głos piłkarza brzmiał jakby wygrał w totka. Posłałam mu spojrzanie mordercy w nadzieji,że to ochłodzi jego entuzjazm ale ten tylko szerzej się usmiechnął. Musiałam cos powiedzieć, jakos zaprotestować. Nie mogłam grać partnerki faceta z ktorym łączy mnie jednorazowy seks a ten nie ma nawet o tym pojęcia.
-Ale...nie! Ja się nie zgadzam. Ten pomysł nie wypali. Nie umiem grać i od razu będzie widać,że udaję - mój głos brzmiał jak rozpacz. Nie spędze w towarzystwie tych oczu nawet godziny, wystarczy,że mnie po nicach przesladują. Ale oni jakby nie słyszeli moich protestów.
-Melka nie musisz od razu udawać jego dziewczyny. Wystarczy,że będziesz mu towarzyszyć na imprezach, chodzić na mecze i bedziesz pilnować by się dobrze prowadził. Żadne z Was nie musi od razu ogłaszać swiatu,że się kochacie - Kate dołączyła do obozu zdrajcy. Kurwa, nie!-mój wewnetrzny głos krzyczał. To katastrofa.
-Tak to genialny pomysł. Stała kobieta u boku i do tego bedziesz miała wszystko pod kontrola. Panno Melanio bardzo prosimy. Jestes naszym kołem ratunkowym. Tego durnia trzeba okiełznać - manager piłkarza starał się mnie przekonać. Czuję,że przegrałam. Opusciłam z rezygnacją głowe co wzieli za kapitulację a humory od razu im się poprawiły.
-Zobaczysz, bedziemy się wspaniale bawić - szepnął mi do ucha piłkarz kiedy już wychodził. Burknełam ciche "spadaj na palmę" i wyszłam bez poz słowa z sali. Cholera jasna ja już się z nim wybawiłam w piątek. Nie potrzebuję dodatkowych wrażeń. Zła usiadłam przy swoim biurku czekając az ten dzień się skończy. Marzyłam o wannie garacej wody, być może nawet się w niej utopię.
Punkt siedemnasta zebrałam swoje rzeczy i wyszłam z biura. Na twarzy miałam wymalowaną wsciekłosć. Stojąc na chodniku w oczekiwaniu na jakąs taksówkę przeklinałam wszystko i wszystkich. Za co mnie to spotyka?
Przede mną zatrzymał się czarny samochód a drzwi pasarzera otworzyły się szeroko
-Wsiadaj! Musimy pogadać- chłopak, którego aktualnie nienawidziłam patrzył na mnie spokojnie. Nie było już na nim tego głupkowatego usmiechu. Był poważny ale w oczach miał ten płomień, który zapamiętałam. Nie mając wyjscia wsiadłam do auta z miną obrażonej nastolatki. Nie patrzyłam na niego. Sama jego obecnosć wywoływała we mnie dziwne mrowienie w brzuchu a głowa zaczeła mnie nie naturalnie swedzieć. Piłkarz włączył się do ruchu. Jechalismy w ciszy ale czułam na sobie jego wzrok. W końcu nie wytrzymałam i spojrzałam na niego. Boże, te oczy. Przeszedł mnie dreszcz a ja się aż wzdrygnełam na ponowne wspomnienie piątkowej nocy. Jego dłonie spoczywały na kierownicy a ja niemal ponownie poczułam je na swoim ciele. Cholera! Ogarnij się Melka!
- Nie denerwuj się tak, nie zaciągnę Cie do łóżka - powiedział nagle i się zasmiał jakby powiedział cos zabawnego.
-Co?! Jest to ostatnia rzecz jaką bys zrobił - burknełam
- Nie wydaje mi się- zatrzymał auto na poboczu - dla mnie to też nie jest wymarzona sytuacja. Wolałbym aby ktos inny był zamiast Ciebie - dodał
- to dlaczego ja tu siedzę?-zapytałam
-Bo tamta znikneła. W zasadzie nie wiem czy mi się nie przysniła- rozmarzył się - ale fakty są takie,że to Ty bedziesz teraz moją dziewczyną czy się nam to podoba czy nie - dodał
-Nie podoba - ponownie warknełam a on odwrócił się w moją stronę wbijając we mnie wzrok
-Zgodziłem się tylko dlatego,że mi ja przypominasz. Ale nic poza tym. Ona był ciepła a Ty jestes jak lodowiec. Wcale się nie dziwię,że nie masz faceta, pewnie bys Go zamroziła swoim uczuciem-przerwóciłam oczami. Ja zimna? Dobre sobie. Po prostu nie chce miec z Toba nic wspolnego dupku, pomyslałam
- nie znasz mnie, nie masz pojęcia jaka jestem więc swoje opinie zachowaj dla siebie. Ja swoje o Tobie też przemilczę - powiedziałam zła. Facet miał tupet tak mnie oceniać, za kogo on się ma? Jego wzrok złagodniał
-  Źle zaczelismy ale dla dobra nas oboje musimy dojsć do kompromisu. Ty masz szansę wykazać się w pracy a ja zmienić swój wizerunek. Musimy dojsć do porozumienia - powiedział spokojnie patrząc mi prosto w oczy. Wciągnełam głosno powietrze. Miał rację, czy to mi się podoba czy nie. Musiałam zachować się jak profesjonalistka. Posłałam mu cos na kształt usmiechu.
-Zacznijmy od początku w takim razie. Melka, twój anioł stróż - zażartowałam i wyciągnełam do niego dłoń w gescie pojednania.
- Neymar Junior, Twój udawany chłopak - usmiechnął się szeroko i na nowo w jego oczach pojawiły się radosne płomyki. Kiedy dotknął mojej dłoni poczułam dreszcz, znowu to samo. Westchnełam. Ciekawe ile bedą trwały te tortury?
Wieczorem zakopałam się w poscieli chowając się przed swiatem zewnętrznym. Był poniedziałek, do piątku jeszcze tyle dni a ja już czułam,że musze odreagować. Boże jak ja to wytrzymam? W myslach pojawiały mi się dzisiejsze wydarzenia oraz piątkowe wspomnienia. Chłopak na mnie działał i nie wiedziałam jak mam sobie z tym radzić. Gdyby zniknął z mojego życia jak to planowałam za kilka dni juz bym o nim zapomniałam a tym czasem będę na nowo rozdrapywać wspomniania jego dłoni i ust na sobie.
Kolejne dni mijały o dziwo spokojnie. Układałam plan imprez na ktorych miał pojawić się Neymar, przejrzałam listę jego znajomych wprowadzając kilka nazwisk na czarną listę, sledziłam jego profile w internecie, dbałam o kontakt z fanami. W czwartek czułam się jak jego osobista sekretarka a nie specjalista piaru, co na zmianę bawiło mnie i wkurzało. Skrzywiłam się na wspomnienie jego słów: jestes jak lodowiec. Te słowa bolały. Czy miał rację, naprawde jestem taka zimna? Nie chciałam taka być, miałam przyjaciół, których kochałam i dla nich na pewno byłam ciepła, w pracy tez zawsze starałam się być usmiechnięta. Ludzie mnie lubili, tak mi się wydaje. Z rozmysleń wyrwał mnie dzwięk sms. Sięgnełam po telefon i serce wykonało mi szalonego fikołka kiedy go odczytałam: Jutro piątek. Chciałbym wyjsć z kumplami potańczyć. mogę? :) Zasmiałam się. On pyta mnie o pozwolenie? Nie było nic złego w spotkaniach towarzyskich.
Jasne. Tylko trzymaj spodnie na tyłku i się zachowuj - odpisałam. Sama miałam w planach wymarsz w miasto. Mia juz przebierała nogami z radosci. Miałysmy oblać mój pierwszy tydzień w pracy. Piątek szybko minął i o 20 byłysmy juz gotowe ruszyć w balet. Spojrzałam w lustro z zadowoleniam. W niczym nie przypominałam tej wygłaskanej kobiety z biura. Moje długie włosy opadały na nagie raniona a kusa sukienka niewiele zakrywała. Tatuaże, które zdobiły moje ciało na reszcze mogły ujrzeć swiatło nocy. Na codzień skrywane teraz budziły wyobraźnię.
-To co jedziemy? Opium?- Mia staneła w drzwiach odstawiona jak milion dolców. Jej długie do nieba nogi, szczupła talia i duży biust, wystawiła wszystkie swoje atuty na wierzch. Smiejąc się jak podlotki dopiłysmy drinki w mieszkaniu i pojechałysmy do naszego ukochanego klubu. W Opium czułam się jak w domu. Może dlatego,że Jo był włascicielem i traktował nas jak najważniejszych gosci?
-Są moje sliczne - przywitał nas w wejsciu - spory dzis ruch ale mam dla was stolik a butelki juz się chłodzą - dodał i cmoknął każdą w policzek. Muzyka wypełniała moje uszy tłocząc dopominę. Tak, tego mi było trzeba. Po kolejnych dwóch drinkach zatraciłam się w szaleńczym tańcu. Widziałam na sobie zazdrosny wzrok dziewczyn i pożądliwe spojrzenia facetów. Tak, ten wieczór bedzie nalezał do mnie. Tańczyłam ignorując wszystkich dookoła pochłonięta rytmami. Co jakis czas jakis facet próbował się do mnie przykleić ale ignorowałam każdego.
-Melka a Ty co, złozyłas sluby czystosci?-zapytała lekko pijana Mia widzac moje zachowanie. Przez chwilę zastanawiałam się o co jej chodzi. W końcu mnie oswieciło, do tej pory nie uległam żadnemu z tych przystojniaków. Czas to zmianić bo uschnę. rozejrzałam się po sali jak łowca i zobaczyłam ofiarę. Stał oparty o bar sacząc drinka. Czułam jego wzrok na sobie. Z usmiechem podeszłam w jego stronę
-Dobrze czujesz rytm - jego lekko zachrypnięty głos przyprawił mnie o dreszcze. Ciemna karnacja, ładne oczy i umiesniona sylwetka. Całkiem apetyczny kąsek. Usmiechnełam się zalotnie i zwiełam łyk drinka, którego mi podał. Patrzylismy sobie w oczy. nie potrzebowałam słów by widzieć,że mnie pragnie. wziełam jego dłoń i poprowadziłam na parkiet. Tańczylismy a nasze ciała subtelnie się o siebie ocierały. Kiedy się do niego odwróciłam jak spod ziemi obok wyrósł Neymar. Serce podeszło mi do gardła. W tych oczach znowu szalał płomień.
-Spadaj!- warknął do chłopaka. Mój partner bez słowa się zmył. Neymar patrzył na mnie a po sekundzie złapał mnie w tali i mocno do siebie przyciągnął. Byłam tak zaskoczona,że nie wiedziałam jak mam zareagować. Czując jego dłonie na swojej talii zapomniałam o bożemy swiecie. Moje ciało było stesknione za tym dotykiem. Zblizył usta do mojego ucha
-myslałem,że mi się przysniłas-szepnął i pocałował mnie w szyję. 

4 komentarze:

  1. Ja się już domagam kontynuacji, hehe :D Błagam, nie trzymaj mnie długo w napięciu. <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Boski boski i jeszcze raz boski :D !
    Masz talent <3
    Czekam na kolejny :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Proszę o kolejny! Fantastyczny rozdział. ;**

    OdpowiedzUsuń
  4. Mega rozdział :))) Już nie mogę doczekać się następnego ;*

    OdpowiedzUsuń