środa, 11 marca 2015

Just give Me a reason


Dłonie chłopaka zaczeły głaskać moje plecy a ciepły oddech otulał moja szyję wywołując dreszcz. Co było w nim takiego,że mój organizm tak reagował? Między nami było przyciąganie tak silne,że nie byłam w stanie się bronić chociaż głos rozsadku darł mi się z całych sił. Próbowałam nie stracić głowy ale kiedy zobaczyłam ponownie te zielone oczy rozsądek poszedł w dal. Zatracałam się w nich. Neymar pogłaskał mnie po twarzy łagodnie się usmiechając aby po chwili wbić się w moje usta. Nasz pocałunek był namiętny, szalony, wyrażał pożądanie, tęsknotę...zatraciłam się w nim. I kiedy nasze języki tańczyły wrócił rozsądek. Melka, to Twój klient, nie możesz Go bzyknąć drugi raz. I nie chodziło bynajmniej o moje zasady. Musiałam zamknąć ten piatkowy romans bo stapałam po bardzo cienkiej linii. Nie mogłam ryzykować. Nie rozpoznał mnie, miałam szansę się z tego wyplątać.
Odepchnełam Go delikatnie. Patrzyła na mnie zaskoczony próbując złapać oddech.
-wybacz, nie mogę - powiedziałam drżącym głosem i uciekłam. Biegłam przed siebie by w końcu dotrzeć do wazkiego korytarza. Oparłam głowe o scianę próbując uspokoić oddech i szalejące emocje. To musi się skończyć, tu i teraz. Ciało mnie paliło żywym ogniem, wciąż czułam jego dłonie. Dosć! Melka on jest taki jak inni. Jest taki jak Twój ojciec, złamie Ci serce. Mysl ta sprowadziła mnie z impetem na ziemię. Tak on jest taki jak reszta a ja mu mam pomóc się zmienić. Nie dokonam tego jesli to co jest miedzy nami pociągnę dalej. Musiałam Go odtrącić raz na zawsze, dla jego dobra.
Z takim postanowieniem wróciłam do stolika przy którym zastałam Mię z jakims chłopakiem. Na mój widok oboje usmiechneli się szeroko
-Melka nareszcie, wszedzie Cię szukam. To Marc - moja przyjaciółka była podekscytowana co swiadczyło o tym,ze Marc jej sie bardzo podoba. Rzeczywiscie sprawiał wrażenie bardzo sympatycznego. Z gracją wstał by się ze mna przywitać.
-Bardzo się cieszę, Mia ciągle o tobie mówi - powiedział sciskając moją dłoń a ja spojrzałam zaskoczona na dziewczynę. A ona głupia aby z facetem o innej lasce gadać?
-na pewno nic ciekawego. Proponuję zmienić temat na przyjemniejszy np.sport - palnełam na co usmiech Marca jeszcze bardziej się poszerzył a Mia zaczeła się nienaturalnie smiać. Boże ależ on jej się podoba skoro brzmi jak zarzynana.
-Marc jest piłkarzem wiec sport to bardzo dobry temat - zaszczebiotała a mi zrzedła mina. Kurdę, cos za duzo tych piłkarzy wokół. Jednak dla dobrze przyjaciółki nie wypowiedziałam swoich mysli na głos. Złapałam kolejnego drinka siadając na kanapie. Po kilku minutach słuchania o piłce nożnej do naszego stolika dołączyli koledzy Marca. Atmosfera się rozluźniła a ja niemal zapomniałam o swojej udręce. Reszta piłkarzy była równie czarująca jak obiekt westchnien Mii. Jeden szczegolnie przypadł mi do gustu. Wysoki, muskularny, opalony ze zniewalającym usmiechem, niestety jednak dosc zdysnansowany i niesmiały. Nie miałam w zwyczaju się narzucać wiec ograniczyłam sie do ukradkowych spojrzeń. Za każdym razem kiedy spojrzałam w jego stronę nasze spojrzenia się spotykały by po sekundzie uciec w zawstydzeniu. Sytuacja robiła sie coraz bardziej komiczna. W mojej głowie nawet przez ułamek sekundy nie pojawił się pomysł by go wykorzystać, był na to zbyt niewinny ale bardzo mnie to pociągało. Po godzinie ktos rzucił pomysł by przeniesć imprezę w bardziej kameralne klimaty. Dołączyły do nas dziewczyny niektórych piłkarzy i grupą dziesięciu osób czekalismy na kogos jeszcze z ich towarzystwa. Mielismy pojechać do Marca na afterka. Byłam zajęta rozmową z jedną z dziewczyn kiedy zgupy dołączyły do nas. Ku mojemu zaskoczeniu i nie mal zawałowi serca zobaczyłam ,że dołączył do nas Neymar. Mój radosny humor gdzies uleciał. Starałam się go ignorować jednak cały czas czułam na sobie jego wzrok. Prawie mnie pożerał. Atmosfera między naszą dwójką była mocno napieta. Ja podswiadomie próbowałam Go unikać a ten jakby za wszelką cenę chciał mnie zastać samą. Nie ze mna te gierki Belmondo, kolejnego piatku nie bedzie.
Na szczęscie jechałam inną taksówką niż Neymar. Mia dalej szczebiotała z Marciem, który ku mojemu zadowoleniu był nia szczerze zainteresowany. Może to jest ten jedyny ocalały z sercem, zastanawiałam się usmiechając się sama do siebie.
- usmiechasz sie. Myslisz o czyms miłym?- zapytał a ja spojrzałam zaskoczona na chłopaka siedzącego obok. Wow on mówi! Usmiechnełam się szerzej swiecąc zębami i kiwając głową twierdząco. Chłopak miał jeszcze piekniejsze oczy niż Neymar jednak w nich nie było tego płomienia. Było cos...hmmm cos na kształt dobroci?łagodnosci?szczerosci? Sama nie wiedziałam co to było ale bardzo mi sie podobało.
-Rafinha- odewzał się cicho z delikatnym usmiecham. Jego głos brzmiał jak melodia. Patrzyłam przez chwilę na jego twarz próbując ja rozszyfrować
-Me...-urwałam i z przerażeniem stwierdziłam,że oni wszyscy są kolegami Neymara a ten za chwile wysiądzie z taksówki i do nas dołączy, za chwile dowie się kim jestem. nie, to nie może się zdarzyć - słuchajcie czy mogę wrócic do domu? za duzo wypiłam i strasznie zle się czuję-skłamałam
-jasne, jesli chcesz - powiedział Marc a Mia podała adres kierowcy. Było mi smutno. Nie chciałam wracać ale musiałam się chronić. Neymar nie może dowiedzieć się,że ja to ja.
Wysiadłam z auta a za mną On.
-pomóc Ci?Zle wygladasz- szepnął
-yyyy nie, chyba dam radę- odpowiedziałm nie bardzo wiedząc co zrobić.
-Raf zaopiekuj się Melką i wrazie czego do nas dołączysz - Marc krzyknął z juz odjezdzającego auta.
Stalismy przed moim domem patrząc na siebie...

3 komentarze:

  1. Uuu. :D Raf i Melka? A może jednak Melka i Ney? Ciekawość, ciekawość, ciekawość. Już nie mogę się doczekać nexta, kochana <3 Uwielbiam to opo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A moze Melka i ktos zupełnie inny...albo nikt? Wszystko się kiedys okaże :)

      Usuń
  2. Fanastyczne opowiadanie ;))
    Mega ciekawy rozdział :D
    Ciekawe co będzie się działo dalej :*
    Czekam <3 !

    OdpowiedzUsuń