czwartek, 5 marca 2015

One last night



Przecieram zaspane oczy i zerkam na zegar stojący na szafce nocnej, 3:30. Gdzie ja jestem?Rozglądam się po pokoju i odtwarzam przebieg zdarzeń. Obok mnie w łóżku leży mezczyzna. Spi spokojnie a jego naga klatka piersiowa miarowo unosi się i opada. Jest młody i bardzo przystojny, włosy potargane a jego długie rzesy rzucają cien na policzki. Duże usta są nie zaprzeczalną ozdobą jego opalonej twarzy. Zagryzam wargi na wspomnienie tych usta, które wczesniej czułam na swoim ciele. Z trudem powstrzymuje się by ich nie dotknąć. Reszta ciała jest równie piękna, umięsniona klatka, wyrzeźbiony brzuch i muskularne ramiona. Czuję jak przechodzi mnie dreszcz wzdłuż pleców. Tak, to był bardzo udany wieczór,usmiecham sie w duchu. Wstaję powoli zbierając po drodze ubrania leżące na podłodze. Szybko się ubieram biorąc do rak buty i torebkę. Spoglądam jeszcze raz na mezczyzne z którym spedziłam wieczór
"Zegnaj nieznajomy"

Piii Piii
Do mych uszu brutalnie wdziera się dzwięk budzika. - Fuck!-klnę po nosem i podnoszę się do pozycji siedzącej. Wieża z kartonów pod scianą patrzy na mnie żałosnie. Jest sobota, powinnam w końcu się rozpakować. Wstaję i powłóczę nogami w stronę kuchni. Muszę wziąć cos przeciwbólowego, głowa mi pęka. Za bardzo wczoraj zabalowałam i teraz mam tego konsekwencje. To wszystko wina Mii i Jo oraz ich uwielbienia do imprezowania. Łykam parecetamol i popijam sokiem czując jak zimny napój spływa mi po przełyku. Wzdrygam się i idę w kierunku pokoju współlokatorki. Wczoraj swietnie się bawiłysmy do póki nie pojawił się mezczyzna obok którego obudziłam się w nocy. Usmiechnełam się ponownie na wspomnienie tego co robilismy. Moje zachowanie jest skrajnie nie odpowiedzialne jednak lubiłam życie na granicy. Byłam wolna, nic mnie nie ograniczało, żadnych zasad poza jedną - bawić się i nie angażować. Poczułam ucisk w brzuchu kiedy po raz kolejny wspomniałam noc. Co ze mną? Nigdy nie rozpamiętywałam szybkich numerków a teraz nie mogę wygonić grzesznych wspomnień z głowy. Pamiętam jego oczy. Płonęły pożądaniem już w klubie. Podszedł do mnie i bez pytania pociągnął na parkiet. Jego dłonie zachłannie poznawały mapę mojego ciała. Nie broniłam się, był bardzo przystojny a w jego oczach płoneła żądza. Był tym, któremu się nie odmawia. Kiedy dotknął ustami mojej szyi wiedziałam jak to się skończy. Motyle mieszkające w moim brzuchy się obudziły wywołując przyjemne mrowienie. Nie odrywał ode mnie oczu co tylko mnie jeszcze bardziej podniecało. Kiedy przycisnął mnie mocno do siebie, tak,że nasze biodra się stykały czułam jaki jest podniecony. Zanurzyłam dłonie w jego włosach i zbliżyłam usta do jego ucha delikatnie przygryzając jego płatek. Wciągnął głosno powietrze - Chcesz mnie?-szepnełam a jego oczy zapłoneły. Uwielbiałam patrzeć co mój szept robi z mezczyznami. Złapał mnie za rękę i bez słów wyprowadził z klubu. Pietnascie minut później nasze ciała poznawały się wzajemnie. Mieszkał blisko klubu dzięki czemu mogłam szybko dać upust swojemu rosnącemu podnieceniu. Interesowało mnie tylko seksualne zaspokojenie. Żadne ckliwe, nudne randki, kwiatki i czekoladki. Brałam co chciałam i znikałam z ich życia tak szybko jak się pojawiałam. Ktos by mógł nazwać mnie łatwą, w dupie to miałam. Nie dla mnie czekanie na telefon i płacz do poduszki po złamanym sercu. Miałam wszystko i brałam co chciałam.
Odgoniłam z mysli wspomnienie nocy i weszłam cicho do pokoju Mii. Ciężkie zasłony broniły dostepu swiatłu dziennemu. W pokoju panował półmrok. Mia spała w łóżku nie przytomna. Jej makijaż oczu odbił się na policzkach. Musiała być mocno pijana skoro go nie zmyła. Moja przyjaciółka była perfekcjonistką i takie zaniedbania zdarzały się wyjątkowo rzadko. Spojrzałam na blondynkę i zasmiałam się w duchu -Oj bedzie Cię główka bolała Słonko-szepnełam i wróciłam do kuchni po paracetamol i szklankę z wodą. Postawiłam je na stoliku obok łóżka współlokatorki. Wstanie i od razu bedzie mogła się ratować przed kacem. Pogłaskałam jej blond czuprynę na co usmiechneła się delikatnie pogrążona dalej w snach.
Wróciłam do pokoju zastanawiając się co zrobić z tą sobotą. Wzrokiem omijałam czekające na mnie kartony. Wprowadziłam się do Mii trzy dni temu po tym jak zadzwoniła do mnie zalana łzami. Marc po trzech latach związku bez słowa się wyprowadził zostawiając moją przyjaciółkę ze złamanym sercem i rachunkami. Biedna. Była w nim tak strasznie zakochana. A on? Złamany kutas! Był jak każdy facet. Nigdy mu nie ufałam i darzyłam szczerą antypatią. Byłam pewna,że zdradza Mię ale ona nie chciała w to wierzyć. Nawet wtedy kiedy nie wracał na noc. Parszywe scierwo! -zaklełam na wspomnienie o nim. Każdy facet jest taki sam, wszyscy oszukują, kombinują i lecą tam gdzie zobaczą rozłozone nogi. Widziałam to przez całe swoje dzieciństwo. Mój ojciec bzykał wszystko co się ruszało i miało cycki a póżniej wracał do domu i robił awantury mojej matce. A ona pokornie znosiła ten horror udając,że nic się nie stało. Kochała Go miłoscią beznadziejną. Nawet teraz kiedy oswiadczył jej,że od lat ma nową kobietę a ją ma w dupie Ona go kochała. Byłam pewna,że gdyby tylko chciał ona przyjeła by go z powrotem do domu. Zdawała się zapominać ile łez wylała czekając na niego z obiadem podczas gdy ten pół nocy posuwał inną. Nienawidze mojego ojca za to co zrobił z mamą.
Pieprzone kutasy-zaklełam znowu i podeszłam do kartonów. Musiałam się w końcu rozpakować. Zaczełam wyjmować po kolei rzeczy rozkładając je po pokoju. Opróżniałam juz trzeci z siedmiu kartonów kiedy w drzwiach pojawiła się moja przyjaciółka
-Jak tam?-zapytałam smiejąc się z jej stanu. Nawet tak zmaltretowana kacem i złamanym sercem była sliczna. Długie blond loki opadały swobodnie na ramiona na duże z natury oczy były bolesnie zmrużona. Głowa na pewno ją bolała
-Fatalnie. Głowę mi zaraz rozsadzi. Dlaczego ja jestem taka głupia i nie wiem kiedy przestać pić?-zapytała masując skronie. Zasmiałam się
-nie ty jedna. Ja też cierpię. Wziełas tabletki?
-tak, dziękuję, Ty jak zawsze o mnie dbasz. Jak było?-spojrzała na mnie usmiechając się dwuznacznie
-dobrze. wziełam co chciałam i wróciłam-powiedziałam bezwstydnie
-okropna jestes. Co Ty im robisz?Facet teraz na pewno się zastanawia czy przypadkiem mu się nie przysniłas.
-haha chociaż wiem,że to przyjemny sen.
-ale był niezły. Wiesz chociaż jak ma na imię?-zapytała a ja spojrzałam na nią jak na głupią
-a po co mam wiedzieć? Znasz mój stosunek do stosunków. Tylko seks,bez wymiany telefonów -warknełam. Ona w każdym moim jednorazowym bzykanku widziała szansę na miłosć
-A może to ten...
-Zamknij się Mia!-przerwałam jej - znasz mnie i wiesz,że nie ma w moim słowniku takich wyrazów. Facet może być najpiekniejszy na swiecie ale dla mnie to tylko obiekt do wykorzystania
-A pomyslałas kiedys,że może ich tym ranisz?-zapytała a mi podskoczyło cisnienie. Znowu to samo, ciągle ta sama spiewka
-Co mnie obchodzą ich uczucia? Mia skończ te pieprzenie o miłosci mojego życia skrywającej się za rogiem. -powiedziałam ostro na co przyjaciółka zrezygnowana opusciła rece
-A dobry chociaż był?-na jej policzkach pojawił się rumieniec. Spojrzałam na nią chwilę się zastanawiając. Czy był dobry? Kurwa, dawno nikt nie był tak dobry. Do tej pory przechodza mnie dreszcze na wspomnienie jego boskiego ciała i goracych ust.
-powiedzmy,że wiedział do czego służą rece, jezyk i ...
-Przestań!-przerwała mi zawstydzona zakrywając twarz. Zaczełam się smiać. Najpierw pyta a póżniej uszy jej więdnął kiedy zdradzam jej szczegóły. Tak, facet zdecydowanie wiedział czym dysponuje i jak tego uzywać. Nadal nie mogłam wygonic z głowy widoku jego rozpalonych oczu. Fuck, co się ze mną dzieje?!-zaklełam w myslach.

3 komentarze:

  1. Świetne to opowiadanie jak i poprzednie :) ciekawe kto jest tym facetem ^^ :)) Już czekam na następny wpis :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział!
    Szkoda, że tamten blog usunęłaś ale rozumiem.. Niektórzy ludzie są za bardzo zawistni.. To opowiadanie będzie na pewno równie dobre. Już nie mogę się doczekać kolejnych części.
    Pozdrawiam.;*

    OdpowiedzUsuń