Wracając do mamy czułam łzy zbierające mi się w oczach, piekły mnie. Musiałam zjechać na pobocze by się uspokoić. To wszystko zaczynało mnie przerastać, musiałam dać emocjom wypłynąc. Siedziałam w aucie i ryczałam jak małe dziecko. Moja mama była dobrym człowiekiem, nigdy nikogo nie skrzywdziła, nie obraziła, za co więc spotyka ją taki horror? Kochała ojca i ta miłosć ją zniszczyła. Bo miłosć to tylko cierpienie. Bajkę o szczescu wypływającym uszami można włożyć między książki. Fajnie się czyta ale to tylko bajka, z prawdziwym życiem nie ma nic wspólnego.
Po 15 minutach trochę spokojniejsza ponownie włączyłam się do ruchu i pojechałam do domu. Mia z mamą siedziały w salonie patrząc beznamiętnie w ekran telewizora. Na mój wydok obie szeroko się usmiechneły
- Mam lody i film, zrobimy sobie babski wieczór a jutro zastanowimy się co dalej, ok?-próbowałam z całych sił by mój głos brzmiał radosnie ale nie byłam pewna czy uwierzyły w mój udawany entuzjazm.
Cały film na zmianę smiełysmy się i płakałysmy. Celowo wybrałam fabułę ze zwierzętami bo nie narazac mamy na niepotrzebne emocje.
W nocy nie mogłam spać, szukałam pomysłu jak pomóc mamie wygrzebać się z depresji, przecież nie mogłam jej stracić. Przekopałam chyba całe zasoby internetu i 4 miałam już ułożyny plan działania. Najpierw lekarz a poźniej wyjadę z nią gdzies by mogła poczuć,że swiat nie kończy się na mezczyznach. Musiałam jeszcze tylko załatwic wszystko w pracy ale z tym nie bedzie problemu, a jakby co ojciec bedzie musiał się włączyć i już. Niech cos wkoncu zrobi cos dla swojej żony i córki. Z tym planem poszłam się zdrzemnąć już spokojniejsza o jutro.
Ze snu wyrwał mnie dzwięk telefonu. Spojrzałam na zegarek, była 10 a ja ku mojemu zaskoczeniu czułam się wyspana. Sięgnełam po telefon by odczytać sms-a.
Chciałabym się z Toba spotkać, musimy porozmawiać. NJR
Westchnełam ciężko i podniosłam się z łóżka. W domu panowała cisza, zajrzałam do mamy, spała spokojnym snem, to samo Mia. Ogarnełam się, wypiłam kawę pisząc jednoczesnie kartkę dla Mii i mamy i wyszłam z domu. Musiałam załatwić sprawę z piłkarzem. Ruszając autem spod domu wybrałam jego numer. Odebrał niemal natychmiast
- Melania?!
- Tak to ja, słuchaj mam mało czasu a dużo spraw do ogarnięcia wiec powiedz mi gdzie jestes to podjade.
- Jestem na treningu, to znaczy już własciwie skonczyłem, mogę poczekać na ciebie - jego głos był oschły, zły, jakbym rozmawiała z obcym człowiekiem. W sumie nie powinno mnie to dziwic, on mysli,że byłam z innym facetem.
- ok, będę za 10 minut - odpowiedziałam i wcisnełam pedał gazu. Im szybciej to załatwię tym lepiej.
Skręcając na parking przy stadionie treningowym Barcelony widziałam już czekającego Neymara przy aucie a wokół grupę fanów a w zasadzie fanek. Piłkarz cierpliwie rozdawał autografy i pozował do zdjęc będąc przy tym całowanym w policzek. Trochę mu współczułam, nie mógł się nigdzie poczuć swobodnie bo zawsze ktos go rozpoznawał i zaczepiał.
Wysiadłam z auta i spokojnym krokiem ruszyłam w jego stronę. Ten gdy tylko mnie spostrzegł przeprosił fanki i zaczął szybko isć w moją stronę. Kiedy stalismy już na wprost siebie ten bez słowa wziął moją twarz w dłonie i mocno mnie pocałował. Tak mnie tym zaskoczył,że nie miałam nawet szans zareagować. Jego usta były jak plaster na moją poranioną duszę, z każdym pocałunkiem czułam jak ból ustaje. Boże, co to jest?Co ten chłopak ze mną robi? Kiedy oderwał usta od moich opierając czoło o moje nie miałam odwagi na niego spojrzeć. Nie mógł zobaczyć mojego rozczarowania,że ten pocałunek był dla mnie za krotki. Nagle usłyszałam jak mówi:
- Nie interesuje mnie co robisz i z kim ale musisz zrozumieć,że ja nie odpuszczę. Jestes jak pierwsze miejsce w Lidze Mistrzów. Wiem,że się boisz ale zrobię wszystko by Ci udowodnić,że Cię nie skrzywdzę. Od tamtej nocy moje serce nie jest moje, rozumiesz? Nie odpuszczę bo wiem,że mam szansę - spojrzał na mnie a w jego oczach była determinacja, był gotowy do walki, nie odpusci. Co mogłam z tym zrobić, jak go przekonać by zrezygnował?Czy to wogóle możliwe?
- Chciałes porozmawiać, więc słucham, o czym?-zapytałam ignorując jego słowa. Moje pytanie wyraźnie go zaskoczyło bo otworzył usta ze zdziwienia. Jego oczy pociemniały
-yyyy nie takiej reakcji się spodziewałem. Wprawdzie wiem,że nie rzucisz się mi zaraz w ramiona wyznając miłosc ale dziewczyno czy Ty słyszałas co powiedziałem? Nie mal powiedziałem,że Cię kocham a Ty to totalnie zignorowałas!- był wyraznie zły
-Ale nie powiedziałes wiec o co tyle hałasu? Znasz moje zdanie, nie powinno Cię to dziwic - syknełam, rozłoscił mnie tymi pretesjami.
- Ok, wiesz co może masz rację. W zasadzie nie wiem kim jestes i kim była ta dziewczyna ktorą poznałem w klubie ale miałem rację, jestes lodowata. Ciepła jestes tylko wtedy kiedy Ty masz na to ochotę. Nie wierzysz,że ktos może kochać i nie krzywdzić, jednak uwierz,że takie rzeczy się zdarzają. Czy ja Cię skrzywdziłem? - był zdenerwowany i mówił podniesionym głosem wzbudzając tym samym zainteresowanie innych z fotografami włącznie ale zdawał się miec to głegoko gdzies - powiedz czy ja Cię skrzywdziłem?!
- Nie możesz mnie skrzywdzić z kilku powodów. Po pierwsze ledwie mnie znasz a po drugie nie kochamy się wiec o czym mówisz wogóle? - jego nastrój udzielił się też mi
- I tu się mylisz, bardzo się mylisz ale nie przekonam Cię bo Ty myslisz,że każdy chce Cię zranic. Nie wiem dlaczego ale ta znajomosc nie ma sensu. Ja Cię nie ranię, za to Ty mnie owszem. Chciałas mi pokazać jak to wygląda? Super. Dzięki za ta lekcję - teraz ja otworzyłam usta zaskoczona, co on mówi?
- proszę bardzo! - zdołałam tylko z siebie wyrzucić i juz się odwracałam w stronę auta kiedy złapał mnie za rękę tym samym zmuszając bym na niego spojrzała
- Możesz nie wierzyć ale zakochałem się w Tobie. Nie chcesz być skrzywdzona ale sama możesz, to twoja taktyka. Rób co chcesz - machnął ręka i odszedł zostawiając mnie stojąca jak słup w szoku. On się zakochał? We mnie? Kiedy?Jak?Dlaczego? Tysiące mysli kłębiło się w mojej głowie. Ja Go skrzywdziłam? Jak? Boże! Kurwa, za co mnie to spotyka? Czułam jak oczy ponownie zaczynają mnie piec sygnalizując nadciągające łzy. Nie! Nie mogłam się tutaj rozpłakać, na oczach wszystkich obserwujących. Szybko pobiegłam do auta i z piskiem opon odjechałam. Zakochałem się w Tobie! Skrzywdziłas mnie! Nie odpuszczę! To nie ma sensu! Jego słowa jak młot walocy o scianę uderzały a łzy strugą spływały mi po policzkach. Miał rację, skrzywdziłam Go. może nie tylko jego. Jak wiele osób przeze mnie cierpiało? Naprawde jestem złym człowiekiem?
Jechałam nie patrząc na znaki ograniczające prędkosć mijajac jak kaskader kolejne auta. Miałam ochotę uciek gdzies daleko i się schować. Może wtedy nikogo bym nie skrzywdziła?
Nie mogę, musze pomóc mamie, ona mnie potrzebuje. Czy ją też skrzywdziłąm?
O, mamuniu! Jaki piękny!!! <3 Warto było czekać ;* I już się nie mogę doczekać kolejnego. :D Jak masz ochotę i czas, to zapraszam do mnie ;)
OdpowiedzUsuńJestem u Ciebie na bierząco Kochana:) Dziękuję:)
UsuńCudowne <333 Zakochałam się w twoim opowiadaniu :D
OdpowiedzUsuńMonia rozdział jak zwykle świetny ♡
OdpowiedzUsuńPS. Wszyscy tęsknimy :'( Trzymaj się cieplutko ;*/ Olaa
http://ask.fm/NacpanaMarz3niami
Moja kochana Ola :* wiem ale nie mam czasu na aska, stad decyzja. Ale będe zaglądać by hejty poczytać bo te nigdy się nie konczą :) Pozdrawiam i trzymaj się:*
UsuńNo mamy nadzieję ze kiedyś wrócisz do nas :* Rozumiem to ze brak czasu i też to tłumaczyłam ale no ciężko się rozstać :* Odwiedzaj nas jak będziesz mogła ♡ /Olaa
UsuńCiesze się, że jest już rozdział :D.
OdpowiedzUsuńJest boooski :*.
Czekam na więcej :).
Jej no w końcu się doczekałam ;)
OdpowiedzUsuńŚwietny i pisz dalej :D
A tak przy okazji zapraszam do mnie ;)
Meggaaa *-* Pisz szybko kolejny <3
OdpowiedzUsuńBędziesz jeszcze pisała?
OdpowiedzUsuń